pamiętnik zosi
comments 21

2 tygodnie razem!

IMG_5212

Rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu, na który czekałam 9 miesięcy! Są ludzie, którzy twierdzą, że dziecko oznacza koniec życia jakie dotychczas znamy przede wszystkim znaczne ograniczenie wyjść towarzyskich, rzadsze wyjazdy,oraz mniejszą wolność i szeroko rozumianą swobodę. Szczerze? Totalna Bzdura! Wiadomo, że na początku więcej siedzisz w domu z maleństwem, dzielisz się ze swoim partnerem obowiązkami i przyzwyczajasz się do spania w kratkę ale wszystkie te ‚niewygodne zmiany’ autentycznie sprawiają Ci przyjemność! Spędzasz czas ze swoim skarbem, które w Twoich oczach jest najcudowniejszą istotą na świecie! Jeżeli jesteś gotowy na rodzicielstwo to wszystko da się ułożyć! Oczywiście trzeba opracować nową LOGISTYKĘ co jest pierwszym KLUCZEM do sukcesu!

Z miliona rad, które dostawałam od wszystkich dookoła w głowie zapadło mi słowo klucz: SYSTEMATYCZNOŚĆ. Należy przyzwyczajać dzieciaczka do rytuałów, stałych pór karmienia, kąpania, co daje mu poczucie bezpieczeństwa a Tobie możliwość zaplanowania dnia. Jest to cholernie trudne! Nie zawsze idzie jak po maśle bo w końcu dziecko to też człowiek i ma prawo popłakać sobie bez powodu, pomarudzić, nie chcieć spać w łóżeczku tylko czuć bliskość rodzica i być noszonym na rękach (noce są do tego oczywiście najfajniejszą porą ;))…W tym momencie naprawdę trzeba wykazać się cierpliwością… co mnie nauczyły dwa pierwsze tygodnie życia mojego maleństwa? Właśnie cierpliwości! Mamy, myśle, że wiecie o czym mówie ;)

Kolejnym najważniejszym według mnie hasłem jest INTUICJA. Mimo, iż przygotowujesz się mentalnie przez 9 miesięcy na poród jest to wydarzenie, którego nie da się w 100% zaplanować… Mimo tego, że moja lekarz i położna 4 razy tłumaczyły mi po kolei przebieg porodu (co mnie uspokoiło) nadal bałam się i podobno nie ja jedyna ;).  Rodziłam w Szpitalu Medicover, gdzie miałam profesjonalną opiekę. Lekarze i Panie pielęgniarki nie dały mi odczuć że jestem ‚kolejną rodzącą’ tylko podeszły do mnie jak kobiety do kobiety..ciepło, z cierpliwością i zrozumieniem (większość z nich z doświadczenia wiedziała jak się czuję każdego dnia).  Parę dni w szpitalu pozwoliło mi dojść do siebie, zespół lekarzy zarówno neonatologów jak i ginekologów zadbał o nasze zdrowie co pozwoliło mi mieć czystą głowę i zająć się maluszkiem… poznać się z nią, nauczyć się siebie nawzajem i zacząć karmić. Karmienie! Temat rzeka, w który nawet nie mam siły teraz wchodzić ponieważ chciałabym Wam jeszcze parę innych rzeczy opisać za nim zaczniemy tę debatę :)) Ale oczywiście jako perfekcjonistka i osoba, która musi mieć wszystko pod kontrolą trochę bałam się wyjścia ze szpitala, gdzie miałam zapewnioną stałą opiekę lekarską, natomiast w domu mieliśmy przecież być zdani wyłącznie siebie. Opanowanie i pewność siebie Kamila przy wyjściu ze szpitala i pierwszych nocach były jak zbawienie. Gdzie on znalazł cierpliwość do naszej małej i do mnie? Sama nie wiem :)) Wiedziałam jedno, nawet jeżeli jestem niepewna, albo mam jakieś wątpliwości to poradzę sobie… w końcu kobiety rodzą i wychowują dzieci na całym świecie od tysięcy lat kiedy jeszcze nie było smartphone’ów i google’a i nie mogły za każdym razem natychmiast dostać odpowiedzi na pytania, które je frapowały. Zatem co robiły? Ufały swojej matczynej intuicji i właśnie to staram się robić. Słuchanie swojej intuicji, od kiedy stałam się mamą czuję, że moja intuicja jest o wiele silniejsza. Jak się przejawia? Są rzeczy, które po prostu Ci naturalnie wychodzą… nie musisz się uczyć trzymać swojego maleństwa, lub otaczać go ciepłem nosisz to w sobie!

Zatem po 2 tygodniach najlepszej przygody naszego życia mam 3 słowa klucze: logistyka, systematyczność i intuicja. Chociaż trochę chaosu nie zaszkodzi!!! W końcu każda dusza trochę tego potrzebuje ;)

Wiele z Was pisało do mnie, że same urodziłyście blisko mojego terminu! Jestem bardzo ciekawa Waszych pierwszych dni z maluszkiem! Jakieś rady albo uwagi?? :)

Ściskam!

IMG_5187

Moje stare modowe Combo (Vogue + Mac + Kawa) zamieniłam na Nowe (Vogue + Mac + Mleko dla maluszka) ;))))

IMG_5213 To zdjęcie też było zrobione przez porodem ale z muszę przyznać, że zarówno ręcznik jak i wanienka zdały test praktyczny :)

21 Comments

  1. INTUICJA to jest to ! Jestem mamą prawie już 8-mio miesięcznego szkrabka i to mogę przyznać. Nikt lepiej nie zna dziecka niż własna matka. Nie ważne co mówią ludzie dookoła, co mówią schematy (w tym na przykład żywienia) sama najlepiej wiesz co dla niego jest najważniejsze. Dajcie sobie czas na poznanie waszego Malca. Nic się nie stanie jak dziecko zapłacze bo brzuszek go boli po obiadku. Trudno, następnym razem wiecie, że tego nie powinnyście robić :)

    Powodzenia

  2. meggi says

    Gratulacje Zosiu!! Duzo sily i zdrowka dla calej Waszej trojki :)
    Mysle ze kazda przyszla Mama by sie bardzo ucieszyla gdybys zrewidowala jeszcze raz swoja i Małej wyprawkę do szpitala, wspominałaś w którymś poście że zabraklo pajacykow. Moze masz jeszcze inne spostrzezenia? Moja coreczka ma sie urodzic na poczatku pazdziernika i chce miec cesarke,wiec zostane troszke dluzej w szpitalu,nie chcialabym zeby czegos zabraklo :) pozdrawiam serdecznie i zycze wielu pieknych chwil :)

  3. Ja rodzę w sierpniu i wciąż czuję lekkie przerażenie porodem i tym czy poradzę sobie ze wszystkim potem i jak będzie to wyglądać. A wczoraj miałam baby shower zorganizowany przy udziale Just Do It i było to naprawdę niesamowite przeżycie :)

  4. Ania says

    Moja córeczka kończy dzisiaj pierwszy miesiąc. To cudny czas, chociaż momentami stresujący. Wszystko jest dla nas nowe i uczymy się tego nowego, zdecydowanie lepszego życia każdego dnia. Delektuję się każdą chwilą, uwielbiam patrzeć na moją maleńką kruszynę, Twoją Zosiu imienniczkę zresztą. Rzeczywiście może jest to czas, jak to mówią wyjęty z życia, ale dla mnie jest to czas najpiękniejszy i nie zamieniłabym go na nic innego. Jak to kiedyś powiedziała moja przyjaciółka o swoim synku – to są moje Malediwy !!!. Najtrudniejsze dla mnie do tej pory jest, a w zasadzie mam nadzieję, że mogę już powiedzieć było – karmienie piersią. Bardzo długo utrzymujący się ból całych piersi i ogromny dyskomfort z tym związany powodowały chwile zwątpienia….. ale dałyśmy radę….. ja i mój mały ssak. Jak się okazało najlepszy „laktator” pod słońcem. Żaden sprzęt sobie nie poradzi z zastojami tak dobrze jak dzieciątko. Zosiu życzymy samych radości i zdrówka dla Was. Pozdrawiamy ciepło – Ania i Zosia.

  5. Wiola says

    Zosiu gratuluje Ci serdecznie :) mi jeszcze pozostało 5 dni do terminu, także wciąż czekamy :).
    Dziękuję Ci za te fajne wpisy bo pozwalają na chwilę uspokojenia przed tym ważnym dla Nas wydarzeniem :) Pozdrawiam !

    p.s. gdzie znajdą tą czerwoną bransoletkę ze zdjęcia?

  6. justka says

    Witam:)
    Po 2 tygodniach jeszcze za dużo powiedzieć nie można o tej systematyczności, itp …to dopiero początek

    Pozdrawiam

  7. ola says

    :)) super extra! widzę, że hormon szczęścia pt ” jest cudownie” dzialaja ;0 to tylko 2 tyg…..po 2-3 mies, zapraszam o ponowna recenzje systematyczności bez zmeczenia ;) z buteleczka oczywiście można na godzinki, ale z cycuszkiem nie za bardzo. Mam dwoje, przez pierwszy mies było karmienie non stop, na życzenie, a nie wg zegarka bo tak można stracic pokarm….tak można to nazwac systematycznoscia hihi Pierwszy miesiąc dziecko je i spi…potem zaczyna się bajera;)) I zmienia się WSZYSTKO, ten kto mowi ze nic się nie zmiania kłamie w żywe oczy, bo przecież nie pojdziesz spac teraz na 8h, a może tak do kina na 20:00….no wlasnie, Nie wciskajcie na kolejnym blogu ze macierzyństwo to róz i lukier i tak pięknie latwo, bo tak nie jest, jest cudownie ale ciezko, i warto o tym mowic. Mamusie, które nie maja pani do sprzątania , opiekunki na zawolanie po porodzie będą w jeszcze większej depresji….kochamy swoje dzieci ale to ciezki kawal chleba. Powodzenia na dalszej pięknej drodze.

  8. Witam, moją drugą córeczkę Lilianę urodziłam 5 mcy temu, sadzilam ze skoro jest to moje drugie dziecko fakt ze po 7 latach, ale nie bede już taka zwariowana jak przy Lenie. Prawda okazala sie jednak inna , jestem dla niej na wylacznosc 24/h karmie piersia na zadanie jak do tej pory srednio co 1,5-2 h mimo ze po 4 mcu zaczelam powoli wprowadzac stale posilki. Wniosek moj jest taki ze moje dziewczynki sa dopieszczone i rozpieszczone bo ja chyba inaczej nie potrafie :(

  9. Dorota says

    Też czekam z niecierpliwością na narodziny naszej córci jeszcze 4 tygodnie… są momenty kiedy myśle sobie” boże jak to się wszystko zmieni… jsk my sobie poradzimy, czy będe wystarczająco cierpliwa? Po chwili pewnie że damy rade! ” to pierwsza ciąża także najwiekszą zagadką jest poród. Zosiu czekam na kolejne wpisy. Dorota :)

  10. Nerila says

    Mnie zostały już i aż cztery tygodnie :)
    Nie mogę się doczekać już aby spotkać się z naszą córeczką :)

    Tak piszecie o dobrej organizacji, ja też zawsze jestem dobrze przygotowana, natomiast ja dodatkowo mam dwa psiaki 10 miesięczne więc może następny blog zrobimy o adaptacji dzieci i psiaków? ciekawa jestem jakie mamy mają w tym doświadczenia :)

  11. Misis says

    Na wstępie gratuluje.

    Sądzę, że jeszcze musisz chwilkę poczekać, aby w pełni zrozumieć o co chodzi z tym ‚końcem życia’. Plus duży wpływ ma na to np. baby blues, ja przez pierwsze 3 miesiące życia córki była pewna, że to koniec. Miałam zostać beznadziejną kurą domową, która nic innego nie robi jak siedzi z dzieciakiem w domu. Z czasem trochę to się zmieniło, szczególnie dla mnie korzystne było pójście do pracy. Nie wszystkie jesteśmy „skrojone” na bycie matkami idealnymi i nie wszystkie odnajdujemy się w tej roli jak w bajce. Powiem,że typowe jest takie skrajne podejście na początku tej drogi ;) sama taka byłam, z czasem jak poznasz więcej aspektów rodzicielstwa i dostaniesz kilka razy pstryczka w nos, twoje poglądy zrobią się bardziej liberalne i mniej skrajne ;)
    powodzenia na tej drodze :)))

  12. aga says

    Najbardziej zastanawia mnie ta tzw systematyczność jesli chodzi o karmienia. Urodzilam co prawda 7 tyg temu, ale do tej pory nie doszukalam sie jakiegos porzadku w porach jedzenia mojego dziecka(poza wieczornymi – po kapieli). Przeciez juz w szpitalu mowi sie, ze dziecko karmi sie na żądanie, a co za tym idzie – czas posiłków zmienia się w zależności od pory i długości snu i wielu innych czynników np humoru bobasa. Jak panie skomentują ten fakt?

  13. EwaWeint says

    Super , gratulacje! My spodziewamy sie naszej coreczki za 6 tygodni i przez ostatnich kilka miesiecy z przyjemnoscia sledzilam Twojego bloga i znalazlam mase przydatnych wskazowek, gadzetow do zaopatrzenia sie etc. Oprawka na iphona jest swietna – wlasnie znalazlam ja na amazonie. Jedyne co mnie zastanawia od kilku postow – naprawde dalas rade spakowac sie do szpitala w walizke kabinowa i torbe podreczna? Ja od kilku dni probuje nie spakowac po prostu duzej walizki ale narazie jest to prawie niewykonalne:)
    Raz jeszcze gratulacje!!

  14. marta says

    ZOSI ciesze sie ze tak jak ja rodzilas w Medicover-tak jak pisalam ja 17.06 – jesli tylko bedziesz miaal ochote zapraszam na hernate ( bo kawa bedzie trudniejsza :-) ) i na spacer z wozkami. Czekam na mejla. Pozdrawiam i zycze wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i Malej :-))))

  15. Ann says

    Gratuluję Zosiu maleństwa! Ja urodziłam 22 czerwca więc też jestem ze swoją kruszynką już dwa tygodnie! Wspaniały czas! Jestem w niej zakochana po uszy! Póki co malutka bardzo dużo śpi i budzi się tylko co 3 godziny na jedzenie, ewnetualnie zmianę pampersa :) Zgadzam się z Tobą że systematyczność i logistyka są w tym przypadku niezastąpione – pozwalają na normalnie prowadzenie domu, dbanie o siebie i swój rozwój. Co do nocy – trzeba wstawać 2-3 razy to prawda, ale jak dla mnie nie stanowi to żadnego problemu, bo wiem że robię to dla najważniejszej istoty na ziemi – przekonałam się że opowieści o ciężkich nocach i trudach macierzyństwa często są przesadzone :) Pozdrawiam i dużo zdrowia i ciepła dla Ciebie i Twojej kruszynki !:)

  16. Katarzyna says

    Zazdroszczę Ci. że masz już swojego maluszka przy sobie:) ja rodzę w sierpniu i szczerze boję sie okrpnie porodu i waham miedzy cesarka a porodem naturalnym. A Ty jak rodziłaś?

    • Zosia Ślotała says

      Mogłabym Ci napisać, że nie ma czego się bać ale to nic nie da ponieważ będziesz się na początku bardzo bała.. wkońcu pierwszy raz będziesz przechodziła przez coś czego nie da się zaplanować… ale cały strach i ból (jeżeli będzie) odejście w sekundę jak usłyszyś płacz swojego maluszka… to jest totalna MAGIA!!!! i od tego momentu masz absolutnie gdzieś co się z Tobą dzieje ponieważ cała Twoja uwaga się na maluszku. Poproś żeby wcześniej neonatolog, który zajmie się Twoim dzieckiem od razu po porodzie opowiedział Tobie krok po krok co będzie robił czyli szczepionka, antybiotyk do oczu, pępowina itp. to Cie uspokoi.. poczytaj sobię o skali Abgar żebyś wiedziała, co oznacza jak Ci lekarz powie ile maluszek dostanie punktów. Trzymam mocno kciuki!!!! czeka Cie/Was niesamowita chwila!!!! :)

    • parasolka says

      Słońce ja całe swoje dojrzałe życie bałam się porodu i uważałam, że to cholernie niesprawiedliwe,że kobiety muszą przez to przejść. Nawet planując ciążę i starania nie wiedziałam jak uporam się w tym strachem a jednocześnie bardzo chciałam rodzić naturalnie. Przez 9 miesięcy dużo czytałam o porodzie, chodziłam na ćwiczenia(joga i pilates) ale strach nie ustępował. Ale jak się zaczęło to byłam jak zahipnotyzowana. Mając skurcze co 5 minut mówilam do męża „jest super! ale super”… Droga z domu do szpitala była piękna-puste miasto tylko my w aucie uradowani że niedługo zobaczymy nasze maleństwo. Jak już się zaczeło to się nie bałam. Czy bolało- tak ale jak pisze Zosia i wiele innych kobiet-z chwil a kiedy kłada ci maleństwo na brzuchu nic już się nie liczy, nic nie boli, nie obchodzi Cię co się dookola dzieje! Życzę Ci sił i radosnego porodu:))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>