dieta, Uncategorized
comments 33

Afera krewetkowa

Happy prawn or shrimp with curly feelers

Odnosząc się do złośliwych i mało pomocnych komentarzy, dzisiejszy post postanowiłam poświęcić „aferze krewetkowej” z moim udziałem. Dwa tygodnie temu internet obiegła fala nienawistnych komentarzy dotyczących mojego pytania „czy w ciąży można jeść krewetki?” – zdziwiło mnie to z paru powodów: po pierwsze nie wiem dlaczego krewetki mogą budzić u kogokolwiek tak skrajne emocje, po drugie każda z przyszłych matek ma setki wątpliwości dotyczących prawidłowego żywienia i po trzecie owoce morza oprócz tego, że są smaczne, zawierają full wartości odżywczych, jednak nie zawsze to co powszechnie uważane jest za zdrowe i wartościowe spełnia swoją rolę w okresie ciąży.

Jako miłośniczka ryb i owoców morza do napisania dzisiejszego artykułu zaprosiłam Klaudynę Koluch – dietetyczkę, aby rozwiała moje wątpliwości raz na zawsze  bez uszczypliwych komentarzy – czyli dzisiaj o rybach i innych „darach morza” . Kwestie żywieniowe dla przyszłych mam przybierają szczególną rolę, bowiem od tego momentu dbamy już nie tylko o siebie, ale też o rozwój dziecka.

„Ryba wpływa na wszystko”, tak mówiła głośna kampania społeczna zachęcająca do zwiększenia spożycia ryb. Ten zdrowy nawyk dobrze jest kontynuować także w trakcie ciąży. Dlaczego? Otóż ryby to prawdziwy skarb! Są bogatym źródłem łatwo przyswajalnego białka, które jest materiałem budulcowym. Ponadto w rybach morskich obecne są duże ilości wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, szczególnie omega-3, które nie tylko przyczyniają się do zmniejszenia poziomu cholesterolu we krwi ale także, spożywane w trakcie ciąży, zabezpieczają prawidłowy rozwój układu nerwowego dziecka. Liczne badania wykazały, iż kwasy omega-3 korzystnie oddziałują na rozwój mózgu maleństwa w łonie matki, co w konsekwencji pozytywnie wpływa na funkcje poznawcze i inteligencję dziecka. Niedobory z kolei mogą zwiększać ryzyko występowania ADHD, depresji, problemów z koncentracją czy choroby Alzheimera. Ryby są także bogate w fosfor, potas, magnez, jod a także witaminy z grupy B, natomiast tłuste ryby morskie są dodatkowo dobrym źródłem witaminy A i D.

Ile więc ryb powinnyście spożywać? Optymalnie dwa razy w tygodniu. Sardynki, łosoś, dorsz, halibut, pstrąg – oto co powinno stać się stałym elementem Waszego jadłospisu.

Pamiętajcie jednak, że nie wszystkie gatunki są wskazane. Na cenzurowanym, szczególnie dla kobiet spodziewających się dziecka, jest TUŃCZYK ze względu na dość wysoką zawartość rtęci. Mimo, że jest łatwo dostępny i bardzo smaczny – omijajcie go.

Mówiąc o rybach nie sposób pominąć owoców morza, które z roku na rok stają się coraz bardziej popularne i częściej goszczą na naszych stołach. Podobnie jak w przypadku ryb, ich bogactwem jest łatwo przyswajalne białko, są także dobrym źródłem fosforu, jodu, selenu, wapnia oraz witamin z grupy B.

Mam jednak złą wiadomość dla tych, którym smakują surowe owoce morza. W okresie ciąży powinny kategorycznie zniknąć z Waszych jadłospisów, ponieważ mogą zawierać szkodliwe bakterie, pasożyty (np. tasiemce), grzyby a czasem i toksyny. Niektórzy są wręcz zdania że nawet obróbka termiczna nie daje nam 100% zabezpieczenia przed szkodliwymi drobnoustrojami i substancjami. Zatem owoce morza proponuję jeść sporadycznie, dobrze ugotowane, a przede wszystkim z zaufanych źródeł.

I co? Nawet największą aferę da się wyjaśnić rzeczowo i bez „jadu”

 

33 Comments

  1. lolavill says

    Bardzo mnie zdziwiło, czemu ludzie rozpoczęli te cała aferę krewetkowa, gdyż sama bardzo długo szukałam odpowiedzi na to pytanie.Z moim partnerem uwielbiamy owoce morza a w szczególności sałatkę z paluszków krabowych. No i tu mam problem, bo one chyba są surowe :( czy nawet jak są zamrożone, to w dalszym ciągu powinnam ich unikać? większość krewetek jest chyba gotowanych w restauracjach, więc raczej powinno być ok. Aha, wiem, że to nie tu, ale artykuł o sushi świetny, sama ostatnio jadłam wegetariańskie, bo uwielbiam sushi i wasabi ;)

  2. Joanna says

    W Stanach Zjednoczonych zrodla podaja ze krewetki mozna jesc maksymalnie 2 razy w tygodniu (nie przekraczajac lacznie 8-12 uncji). Ja jadlam je przez cala ciaze dosc regularnie(zarowno wild caught I hodowlane- w restauracjach) I nie mialo to negatywnego wplywu na moje dziecko :)

  3. ann says

    Czytałam z zażenowaniem i śmiechem te wszystkie głupie komentarze, których udzielały „sławne ” Panie z show biznesu na temat Twojego pytania o krewetki. Sama jestem zwyczajną 25- latka i jestem w 22 tygodniu ciąży. Gdy dowiedziałam się o tym iż jestem w ciąży chciałam wiedzieć jak najwięcej na temat zdrowego odżywiania, stylu życia itp. Dla mnie to normalne i raczej większość kobiet boryka się z takimi pytaniami. Nie ma co się przejmować głupim komentarzami i robieniem afery o nic, a te wszystkie mądre Panie zamiast głupio się wysmiewać i wymadrzac lepiej dały by Ci w tym szczególnym okresie spokój. Pozdrowienia ;)

  4. Mam wrażenie, że problem jest w tym, że jak kobieta zachodzi w ciążę i zakłada bloga to ten blog ba być dla innych kobiet, które kiedyś założą rodzinę i będą zainteresowane tematem. W Twoim prypadku media robią tyle szumu jaky zapomieli o tym, że są jeszcze jacyś odbiorcy a nie tylko ty stawiająca się na świeczniku. Prawda jest taka, że kobieta posiadająca piątke dzieci wie już co można a co nie, ale pierwsza ciąża jest wyzwaniem i sama jak zajde w pierwszą ciążę to będę musiała odpowiedzieć sobie na takie pytania bo to po prosty nie jest takie oczywiste. Nie chodzi o to, że Pani Zosia jest głupkowata bo zadaje takie pytanie, tylko o to, że wiele młodych dziewczyn tgo nie wie!

  5. Monika says

    Pani Zosiu ,
    Proszę się nie przejmować złośliwymi komentarzami . To bardzo dobrze , że porusza Pani tak ważny temat jakim jest żywienie w czasie ciąży . Sama jestem w 27 tygodniu u uważam , że każda mądra Mama zastanawia się nad tym co jest najlepsze dla jego maleństwa. Życzę Pani dużo wytrwałości oraz wspaniałych chwil okresu ciąży , ponieważ niewątpliwie jest on najcudowniejszy dla kobiety !Trzymajmy się razem , wspierajmy a świat będzie przystępniejszy dla nas w odbiorze :) Z pozdrowieniami Monika

  6. W tym świecie nie można powiedzieć nic bo zbesztają cie z błotem . A tak jak pisałaś , każda mama ma wątpliwości do tego co ma jeść podczas ciąży , a nie jest wszechwiedząca przecież i ma prawo nie wiedzieć niektórych rzeczy . Pozdrawiam :)

  7. To co dla niektórych wydaje się być oczywiste, u innych może budzić wątpliwości i jest to najzupełniej normalne. W końcu każda z nas jest inna – są kobiety, które nie wyobrażają sobie rozstania na czas ciąży np. z sushi, a inne w ogóle nie jadają dań takiej kuchni!
    Osobiście uważam, że ten post jest bardzo przydatny i rozwieje wątpliwości tych osób, które dotychczas się wahały czy powinny po ryby i owoce morza sięgnąć lub nie ;)

  8. aneta says

    Racja,ja tez jestem w ciazy 16 tydz i mam mase watpliwosci dotyczacych jedzenia,a temat ” krewetkowy” mnie zainteresowal bo sama uwielbiam jesc krewetki i nie wiedzialam czy w ciazy mozna je jesc.Droga pani Zosiu ten hejt na pania byl zapewne z tego wzgledu ze jest pani znana i ladna a to wiadomo przeszkadza innym ” gwiazdka” bo zrobilo sie glosno o pani blogu a jesli ktos odnosi sukces nawet ten najmniejszy jest zjadany przez takie pirannie ktore musza zablysnac swoja pewnoscia ignorancji i brakiem empati do kobiety w ciazy.Serdecznie pania pozdrawiam i bede regularnie sledzic pani bardzo ciekawy blog razem z tymi piraniami ktore w koncu zatruja sie swoim jadem ;-) Pozdrawiam :-)

  9. Poruszyłaś widać chwytliwy temat, aczkolwiek myślę, że okazji do plucia jadem i kpiny można doszukać się w każdej wypowiedzi nawet tej, która jest jak najbardziej poprawna.

    Nie zapominajmy, że każda z młodych mam ma mnóstwo pytań (nawet banalnych na pozór) w okresie ciąży – to świadczy tylko o tym, że interesuje ją dobro swoje i dziecka a za cel stawia sobie zdobywanie wiedzy niezbędnej do rozpoczęcia nowego etapu jakim jest macierzyństwo.

    http://www.MartynaG.pl/

  10. racjonalniemyslaca says

    „ponieważ zawierają szkodliwe bakterie, pasożyty (np. tasiemce), grzyby a czasem i toksyny.” Chyba powinno być MOGĄ ZAWIERAĆ, a NIE – ZAWIERAJĄ. Bo to jest jednak różnica. Tak samo jak z tym tuńczykiem – gdyby zawierał rtęć w nieodpowiedniej ilości byłby wycofany! On może nasycić się RTĘCIĄ! Ale nie każda sztuka tuńczyka go zawiera … o_O

    • Klaudyna says

      Witaj,
      oczywiście masz rację, słowo „zawierają” już zostało poprawione. Dzięki z uwagę. Odnośnie tuńczyka, są normy na zawartość rtęci w tuńczyku i producenci są zobligowani do ich przestrzegania. Nikt także nie powie, że tuńczyka jeść nie wolno, jednak z racji tego, iż rtęć ma negatywny wpływ na układ nerwowy człowieka, zaleca się ograniczone spożycie tej ryby, szczególnie w przypadku kobiet w ciąży – raz na miesiąc.

  11. Isabel says

    Witaj Zosiu,
    Jestem w ciąży, aktualnie w drugiej (3,5 miesiąca) zaglądam tu od czasu do czasu. W pierwszej ciąży miałam wielką ochotę na sushi, zapytałam doktorka czy mogę odpowiedział cyt.” o boże jak ma pani ochotę to proszę bardzo, tylko z umiarem” hihihi.
    Pozdrawiam gorąco, buziaki :*

  12. Kamila says

    Witaj Zosiu:)
    jestem Twoją czytelniczka mimo że nie jestem mamą, ale bardzo bym chciała nią zostać :)
    O „aferze krewetkowej” słyszałam :p natomiast wiem czemu Twoja wypowiedź wzbudziła taki „hejt”.
    Nie chodziło o to ze zastanawiasz się czy możesz jeść owoce morza ale o to ze nie zapytałas się „czy mogę jeść w ciąży wedline/drób” itp co jest przystępne dla ludzi a o to ze podałas drogą rzecz gdy wyrazalas swoje wątpliwości dot. odżywiania się w ciąży. Kobiet często nie stać na drogie krewetki przez to nie czują się z Tobą „na równi”. Jakbyś zapytała czy możesz jeść/pic mleko, cytrusy to ok ale krewetki? :p stąd ten „hejt” wg mnie był na stowe :)

    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia, mało stresu i nerwów (!) ( jej..nie warto naprawdę!) i szczęśliwego rozwiązania!

    Kamila

    PS/przepraszam za taka niedbalosc w komentarzu ale pisze z telefonu i szybko wiec zle mi to idzie. :p
    PS 2/świetny jest ten cykl „dzień z życia mamy” (czy jakoś tak :p), jak mama opowiada o swoim macierzyństwie, chce więcej! :)

    • Kamila says

      Is_a_bell – o wlasnie! Zoisu, osoba o nicku Is_a_bell idealnie napisała to, co ja chciałam przekazać, ale przez brak czasu nie do końca mi się udało :-)
      pozdrawiam:)
      K.

  13. Is_a_bell says

    Zosiu:)
    Afera krewetkowa wynika stąd, że z Twoich wypowiedzi wynikało, że TWOIM PODSTAWOWYM problemem żywieniowym jest możliwość jedzenia krewetek w ciąży, a nie sama wartość odżywcza krewetek i ryb:) Nie musiałaś aż zatrudniać dietetyczki by rozwiązać tę „zawiłą” aferę:P

    Pozdrawiam Ciebie i Maluszka,
    Skorupiaczek:P

    • Zosia Ślotała says

      Pare innych tematow tez poruszylam podczas tej rozmowy ale oczywiscie latwo jest wyciagnac z kontekstu jedne zdanie i je naglosnic. Oby dzieki temu przybylo nowych czytelniczek na blog :)))

      Pozdrawiam cieplo i wysylam duuuuuuzo poztywynej energii :)
      Z.

  14. Magda says

    Pani Zosiu, kto jest autorem tekstu? Pisze Pani, że powołuje się na zdanie dietetyka. Jak przypuszczam Pani Klaudyna napisała całość, a Pani dodała kilka zdanek o „aferze krewetkowej” – nawiasem mówiąc fajnie, że temat został wyjasniony, bo mnie też interesowało czy można jeść krewetki w ciąży. Jednak zupełnie nieładnie, że przypisuje sobie Pani cudzą własność intelektualną! Po to ma się ekspertów żeby się wypowiadali jako eksperci. Naprawdę nie musi się Pani pod wszystkim podpisywać, żeby każdy wiedział, że to o Pani ciążę chodzi.

    • Kasia says

      Zarzucanie komuś przywlaszczenia cudzej wlasności intelektualnej jest nie fair tym bardziej, że Zosia napisala: „Jako miłośniczka ryb i owoców morza do napisania dzisiejszego artykułu zaprosiłam Klaudynę Koluch – dietetyczkę, aby rozwiała moje wątpliwości raz na zawsze bez uszczypliwych komentarzy – czyli dzisiaj o rybach i innych „darach morza” ”
      Wydaje mi się, że Twój komentarz wyniknął z pobieżnego przeczytania posta co zresztą nie jest żadnym wytłumaczeniem na ten niesprawiedliwy zarzut

      • Magda says

        Post przeczytałam dokładnie. I dodam, że potrafię czytać ze zrozumieniem ;) Pani Zosia podpisała pod materiałem siebie, tymczasem brzmi to jak napisane przez jej dietetyczkę. Nie wiem po co eksperci jak i tak pod wszystkim podpisywana jest Pani Zosia. Uważam, że skoro udało się Pani Zosi – i mam nadzieję będzie się nadal udawać – nawiązać współpracę ze specami w swoich dziedzinach, to powinna ich dopuścić do głosu (patrz blog Kasi Tusk, gdzie z koleżankami dzieli się tematami i każda odpowiada za sekcję, na której się zna).

        Dodam, że nastąpiła edycja. Co jest super! I chylę czoła :) Trzymam kciuki za rozwój bloga… i tak dziś pomyślałam na jodze będąc, że super by było gdyby był jakiś ekspert od ruchu kobiet w ciąży. To zawsze wątpliwość dla kobiet aktywnych czy dalej aktywne pozostać mogą i w jakim zakresie.

  15. Brawo Zosiu! Także zgadzam się z Tobą, że nawet największą aferę można wyjaśnić rzeczowo!!! Niestety złośliwych komentarzy będziesz pewnie miała jescze bardzo dużo. Przykre to, ale prawdziwe. Czasami mam wrażenie, że niektóre osoby biorą pieniądze za to, że złośliwie coś komentują. Tymczasem życzę samych przychylnych i rzeczowych komentarzy:)
    Serdecznie pozdrawiam:)
    http://ciaza-przed-40tka.blogspot.com/

    • Zosia Ślotała says

      Dlatego staram sie koncentrowac na tych zyczliwych osobach…. dobra energia zawsze wraca :)))

  16. Niestety, ludzka uszczypliwość nie zna granic. Świetnie, że poruszyłaś ten temat. Sądze, że wiele mam skorzysta z tego posta :) Sama będąc w ciąży zastanawiałam się czy to mi przypadkiem nie zaszkodzi, chociaż z wykształcenia jestem technologiem żywności i żywienia człowieka. Kobieta w ciązy jest ostrożna, bo od jej decyzji zależy zdrowie malucha.
    Zapraszam również w wolnej chwili do siebie, na swoim blogu poruszam różne tematy dotyczące żywienia człowieka, w tym małych dzieci :D Pozdrawiam serdecznie :)

    • Zosia Ślotała says

      Bardzo dziekuje za wpis i jestem ciekawa Twoje bloga… podasz adres? :)

  17. Kasiaoslo says

    Hej, w Polsce czesto sa podawane bardzo restrykcyjne informacje, zeby kobiety czuly, ze ciaza to bardzo chorobowy stan. Wiec troche informacji z Norwegii. Tunczyka z puszki mozna jesc! On jest poddany obrobce i nie zagraza kobiecie, ani plodowi. Sushi tez mozna jesc, ale nalezy unikac wlasnie tunczyka i ryb morskich, natomiast spokojnie mozna jesc lososia. Natomiast nie wiem czy te polskie sushi maja swieza rybe. Wiec mozna kupic tempura i mysle ze nie bedzie problemu. Ja mialam wielka ochote na shushi i jadlam wiele razy, na co polskie kolezanki patrzyly ze zgroza. A dzidzius zyje i jest zdrowy. Pozdrawiam

    • Zosia Ślotała says

      Dziekuje Kasiu za Twoje rady :))) Mysle, ze swiezosc i pewne zrodlo pochodzenia ryby jest podstawa.. ja sie jeszcze nie skusilam na zjedzenie ale glownie dlatego, ze w PL nie ma dostepnych swiezych ryb jak u Ciebie… moge tylko pozazdroscic bo uwielbiam surowe ryby :))))

  18. asia says

    Zosiu, wszyscy rozumiemy o co Ci chodziło i że miałaś wątpliwości co powinnaś jeść, ale chyba nie zrozumiałaś.. złośliwości były dlatego, że Twoje pytanie zabrzmiało hmmm.. jakby to powiedzieć.. głupiutko? :) to tak jakbyś zapytała: „Czy w ciąży nie będą mi za bardzo błyszczały włosy?” hehe :) Myślę, że media i dziennikarze nie uważają Cię za zbyt inteligentną, stąd takie reakcje :) Ale fajnie, że wyjaśniłaś bo pewnie akurat Twoje czytelniczki czekały i potraktowały Twoje pytanie serio :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>