dzień z ...
comments 4

Dzień z… Sylwią Błaszczak

-24

Cześć Dziewczyny,

Dzisiejszą bohaterką naszego cyklu „dzień z..” jest Sylwia – mama dwójki uroczych chłopców oraz autorka bloga mamawdomu.pl, na którym prezentuje perypetie ze swojego rodzinnego życia oraz daje mnóstwo interesujących porad, popartych pięknymi zdjęciami, dla przyszłych i obecnych mam. Sylwia zaprasza nas do swojego świata…

-27

Cztery osoby, cztery różne żywioły, a jednak wszyscy mieszkamy w jednym domu, kochamy się nie jak pies z kotem tylko miłością prawdziwą i staramy się spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Najmłodszy w rodzinie czteroletni Damianek jest nie tylko fanem Angry Birds, ale również miłośnikiem dobrej kuchni i układanek przestrzennych. Jego starszy brat Krzyś nie ma sobie równych podczas gry w szachy, poza momentem gdy gra, trudno go zobaczyć jak siedzi w miejscu, ciągle jest w ruchu – wyśmienity sportowiec. Najstarszy mężczyzna w domu, dla jednych tata, dla innych mąż, od niedawna maratończyk, typowa złota rączka, pasjonat motoryzacji, który zaraził całą rodzinę miłością do jazdy terenowej off-road. Na koniec mama, czyli ja z głową puchnącą od nadmiaru pomysłów, typowa kwoka, która najchętniej własnymi skrzydłami osłaniałaby swoje małe kurczaczki.

-25

Kiedy zostałam mamą poczułam, że …
nadszedł czas zmian, już nic nie będzie takie samo. Przerażała mnie myśl czy poradzę sobie z trudem wychowania, czy uda mi się pokierować życiem tego młodego człowieka, czy będę wystarczająco dobrą mamą. Od sześciu lat jestem niewyspana, często zmęczona, ale nie zamieniłabym tego na życie „z okresu zanim zostałam mamą”, każdy uśmiech i wyszeptane prosto do ucha zdanie „kocham Cię mamo” wynagradzają wszystko.

Moje dzieci są …
jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe, cudowne, wspaniałe, kochane, fantastyczne, genialne, rewelacyjne, kapitalne, więcej synonimów nie pamiętam :)

Najbardziej lubię chwilę …
gdy jesteśmy razem, najchętniej na wakacjach, w blasku słońca na rozgrzanym piasku w pobliżu spienionego morza … rozmarzyłam się :)

W ciąży zaskoczyła mnie…
burza hormonów! Nie spodziewałam się, że w ciągu kilku sekund wyśmienity humor i dobre samopoczucie mogę zamienić na prawdziwą burzę z piorunami z krzykiem i płaczem z bardzo błahego powodu jak na przykład brak pomarańczy w kuchni.

Pierwsze chwile z maluszkiem były…
przerażające! Z początku nie wiedziałam jak nakarmić czy przewinąć dziecko, na moje szczęście na sali poporodowej byłam z mamą rodzącą trzecie dziecko, która bardzo mi pomogła nie tylko fizycznie, ale i psychiczne poradzić sobie z nową sytuacją.

Największa ciążową zachcianką były…
wspomniane już pomarańcze jedzone codziennie w ilościach przekraczających standardy, a największym dziwactwem (do tej pory tego nie rozumiem) było popijanie ich ciepłym kakaem.

Nie wyobrażam sobie…
jak to mogło smakować, chociaż w ciąży tak się właśnie stołowałam :)

-26

4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>