babyboomzosi, pamiętnik zosi, Wszystkie wpisy
comments 27

Paryżanki, czyli o modzie i brzuszkach na wesoło!

-3

BABY MADE IN PARIS…

Kiedy ostatni raz odwiedziłam swoją siostrę w Londynie, natknęłam się na małą księgarnię w okolicach Nothing Hill. Kameralna przestrzeń, wyłożona drewnem, z przytłumionym oświetleniem, przywoływała na myśl stare, angielskie biblioteki. Znajdowała się tam najbardziej niesamowita sekcja modowa, jaką w życiu widziałam – pięknie, limitowane edycje albumów największych projektantów, od Toma Forda, przez Valentino, po Diane von Funtersberg. Gdybym mogła, wyszłabym stamtąd z dwudziestoma pozycjami, ale moją uwagę przykuła mała, biała książka o zabawnym tytule „How to be Parisian wherever you are”. Pozycja autorstwa Sophie Mas, Audrey Diwan, Caroline de Maigrey i Anne Berest stanowi rodzaj prześmiewczego poradnika o stylu życia, zwyczajach i elegancji współczesnych Paryżanek. Napisana lekkim, nieco ironicznym językiem była przyjemną odskocznią. Paryż od zawsze mnie inspirował – stolica mody, kolebka europejskiej cywilizacji i sztuki zachwyca architekturą, uroczymi kawiarenkami i wytworną atmosferą. Francuzki uchodzą za najbardziej eleganckie kobiety na świecie ze względu na swój niepowtarzalny, trudny do skopiowania styl – one same uważają go za stan ducha. Wrodzony luz, minimalizm i kontrolowany szyk stanowią ich duża przewagę. Paryżanki stawiają na prostotę – wąskie spodnie z wysokim stanem, biały t-shirt i dobrej jakości skórzana kurtka to ich znaki rozpoznawcze, do tego delikatny makijaż i zalotne spojrzenie.

xNw5jy-n1YcsEwqi34ShhaJJS0c9J5pZ9hNUW3rv_4mkrJQWoaF4nUaqy5O959KnpJ91B4bSpCNBP8CVwDX7_0MUTGznDUcKD74bIt7p0oELZoB7ihgd_xzfSKdtXZEdyFgAl3nUxSSgBy0C_73G=s0-d-e1-ft

Zaliczając kolejne „życiowe”  porady, jak przyjmować gości w domu w Paryskim stylu, o tym co założyć, żeby nienagannie wyglądać przez całą dobę, doszłam do rozdziału dla przyszłych mam.

Od Paryżanek możemy nauczyć się przede wszystkim dystansu i luzu: będąc w ciąży poświęcamy jej całą naszą uwagę, często zapominając o otaczających nas osobach oraz codziennych obowiązkach. Jest to naturalne. Buzujące hormony, wahania nastroju, euforia przeplatana obawą czy damy radę i … tracimy głowę. Czasami wystarczy wziąć parę głębszych oddechów i przemyśleć sprawę ponownie. Ciąża to nie koniec świata, a przez dziewięć miesięcy na pewno wydarzy się jeszcze wiele, niezapomnianych momentów! Dlatego warto podchodzić do niej z kontrolowanym luzem i spokojem (tak, łatwo powiedzieć), aby się nie zatracić i znaleźć czas na własne potrzeby i przyjemności. Szczęście i pozytywne nastawienie udziela się dziecku. Paryżanki dzięki paru prostym trikom potrafią czuć się kobieco i seksownie w ciąży – noszą te same ubrania (no może rozmiar większe), w iście hedonistyczny sposób oddają się swoim zachciankom, a przede wszystkim nie rezygnują z siebie!

-4

Do moich ulubionych ciążowych porad od Francuzek zaliczę:

- Nie dziel się swoim ostatnim zdjęciem USG z cala książką telefoniczna! Zostaw coś wyłącznie dla siebie i ukochanego!

  – Nie dzielisz się informacjami o Twoich rozstępach z kolegami w pracy: bądź dyskretna!

- Zamień swoje ulubione Mojito na wersję virgin, nie rezygnuj z niego! Nie udawaj, że jesteś święta! :)

- Noś szpilki aż wkroczysz w nich na sale porodowa! Klasa przede wszystkim!

-5

-2

 

27 Comments

  1. Ania says

    Polecam książkę „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Druckerman Pamela, dobra do poczytania w ciąży :) Jest to książka amerykańskiej dziennikarki, która urodziła wychowywała swoje dzieci we Francji, na amerykański sposób, aż zaobserwowała, że dzieci Francuzek o wiele lepiej się zachowują, śpią itd. Postanowiła zbadać o co tu chodzi :)

  2. Meggi84 says

    Witam!!!
    Mieszkam w Paryzu już przeszło 8 lat i nie uważam ze paryżanki są ikona mody… Zależy kogo zaliczamy do paryżanek, bo w samym Paris prawie ich nie ma niestety… Na ulicy więcej obcokrajowcow, którzy przyjeżdzają ze swoich „plemion” w raz z ubraniem i tak sie noszą. Fakt francuski uwielbiają minimalizm!!! Jak je widzę mam takie wrażenie, ze wszystkie są jak skserowane… Uważam, ze to właśnie w Pl jest fajny styl i w sklepach można kupić fajne rzeczy, przede wszystkim jest dużo pięknych sukienek czego tutaj brakuje a jak już są to jednokolorowe albo jakieś worki, które wogole nie podkreślają kobiecości… Jedyne co w Paryzu jest fajne to to, ze jak byś sie nie ubrała nikt za bardzo nie zwróci na to uwagi, jest totalny luz jeśli chodzi o modę i nikt nie komentuje tego co masz na sobie, czego niestety brakuje Polkom ;-( To oczywiście moje zdanie ;-) pozdrawiam

  3. sonia says

    Wprawdzie nie ma tam informacji o ciąży;) ale bardzo lubię też Ines de la Fressange – Paryski Szyk :)

  4. sonia says

    nosiłam szpilki do 8 miesiąca ciąży – za pozwoleniem lekarza prowadzącego (i innych również:))

  5. Pani Zosiu, proponuję pochodzić jeszcze trochę w ciąży a zmieni Pani swoje paryskie nastawienie na realne :D

  6. Bardzo lubię Paryż za piękne muzea, zabytki, dzielnice, za swobodę, luz i język. A Paryżanki nie miałam okazji poznać, więc nie znam ich. Szanuję każde podejście do roli mamy, bo co mama, to inne podejście:) Serdecznie pozdrawiam:))))

    • Zosia Ślotała says

      To prawda, co Mama to inne podejście… Ja staram sie nie być przewrażliwiona i mieć ludzkie podejście :)

  7. Karolina says

    Uważam że Paryż i paryżanki są przereklamowane… Paryżanie wyglądają nieświeżo, żeby nie powiedzieć brudno… Wróciłam 3 dni temu i to odczucie „na żywo” ☺️ Także ja pozostanę wierna (prawdziwej kolebce europejskiej cywilizacji) – mojemu ukochanemu Rzymiwi. Jest genialny pod każdym względem, mody, klasy, kultury, architektury, a przede wszystkim ludzi, którzy są rzyczliwi i serdeczni.
    PS – pisze się wherever, a nie whetever

    • Zosia Ślotała says

      Dzięki Karolina,
      naniosłam poprawkę. Mieszkałam 3 lata we Włoszech, lubię Rzym ale niestety włoskie podejście mi nie odpowiada… ale o gustach się nie dyskutuje :) Myśle że wiele zależy od tego z kim, bądz do kogo, jedziemy i jak spędzamy czas… ja Paryż za każdym razem czuję, że odkrywam na nowo…
      P.S – pisze się życzliwi a nie rzyczliwi ;)

      • Karolina says

        Zdecydowanie dam Paryżowi kolejną szansę, tak szybko się nie poddam

    • sonia says

      Ja to nazywam…nonszalancja. Uwielbiam taki styl i sposób bycia.

  8. KasiaM says

    No pewnie, ze luz, radość, czasem hedonizm i nieuleganie modzie na ciążowe „namioty”! Szpilki? Jesli komuś wygodnie, czemu nie?

  9. nie wyobrażam sobie w 8 miesiącu założenia na nogi szpilek! nigdy nie byłam mistrzynią w balansowaniu na wysokości, a przy dodatkowym obciążeniu i zmianie środka ciężkości z pewnością okazało by się to niemożliwe ;)
    ale jak ktoś może i mu wygodnie to czemu nie!
    też uważam, że warto trochę się oderwać od ciążowych rozmyślań i spojrzeć co dzieje się dookoła na świecie !

    • Zosia Ślotała says

      Ja jeszcze nie wiem jak to jest w 8 miesiącu.. jestem ciekawa czy dam rade w szpilkach… będzie lato więc będzie mnie napewno korciło :)))))

  10. obecna i przyszla mama says

    Lekka przesada z tymi Paryżankami. A już ich podejście do opieki nad dziećmi to są poronione pomysły.

    • Zosia Ślotała says

      Sarkazm, ironia i dystans… Ja tak odbieram tę ksiażke :) Pół żartem pół serio :)

    • w oczekiwaniu na... says

      Co do stylu, to moim zdaniem „co kto lubi i jak mu wygodnie” szczególnie w ciąży, czy w Paryżu czy też nie !
      Ja jestem w 18 tygodniu i póki co nie zamierzam rezygnować z nieciążowej garderoby! Szczęśliwie, im będę większa tym będzie cieplej, a letnia garderoba, czyli zwiewne sukienki itp. będą mam nadzieję współpracowały :) Aktualnie mieszkam we Francji i w związku z tym muszę wypowiedzieć się w kwestii wychowania „po francusku”, podejścia do macierzyństwa i kwestii opieki nad dziećmi stając w obronie tutejszych matek, bo jestem tym zauroczona!!! Zamierzam czerpać całymi garściami z ich najlepszych doświadczeń! Nie widziałam tu jeszcze żadnego rozhisteryzowanego dziecka na zakupach, gdy chce ciastko/ na placu zabaw, bo musi już iść do domu/ pod przedszkolem., bo chce czy nie chce tam iść.
      Zjadłam posiłek w miejscu, gdzie było 40-50 stolików i tylko przy naszym chyba nie było dzieci! Rodzina przy stoliku koło nas: modelowa. Rodzice ok. lat 35, 3 dzieci, dwoje 5-7 lat i jedno ok. pół roku. Mama – luz i elegancja. Dzieci – czyste i schludnie ubrane. Na talerzach – ryż i warzywa, do picia woda!!! Rodzice zostawiają całą trójkę i idą gdzieś (po deser?, wszystko jedno), a one nie rzucają w tym czasie jedzeniem, nie wchodzą pod stół tylko siedzą grzecznie i dziubią swoją fasolkę z talerza! Przez chwilę się zastanawialiśmy czy może te dzieci są jakoś torturowane w domu, zastraszane, ale zdaje się, że tu wszyscy są szczęśliwi! I one i ich rodzice – zero stresu, pokrzykiwania, nerwowego upominania. To samo w punktach typu bank, poczta czy inne miejsca, gdzie dorośli muszą postać w kolejce. Obok nich stoją ich pociechy: 2-3 letnie dzieci i cierpliwie czekają. Nie biegają po całym budynku, nie rozsypują ulotek po podłodze. Niesamowite! Jeśli do wychowania takich grzecznych i posłusznych dzieci konieczne jest zastosowanie „poronionych pomysłów” to piszę się na to!

    • Zosia Ślotała says

      Ja uwielbiam szpilki!!! <3 Jest w nich coś co dodaje kobiecie tej iskierki :)

  11. Julia says

    „Kolebka europejskiej cywilizacji” akurat leży daleko od Francji… Szukałabym raczej w okolicach Grecji ;) Poza tym zastanawiałabym się, czy noszenie szpilek aż do porodu jest takim świetnym pomysłem. Ani to bezpieczne, ani dla kręgosłupa dobre!

    • Zosia Ślotała says

      Julia, myśle, że ta książka jest napisana z lekką dozą sarkazmu i dużym dystansem… przynajmniej ja tak do niej podchodzę :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>